Rowerówka 2018 Szlakiem Salezjanów

Rankiem, w sobotę 30 czerwca, rozpoczęliśmy naszą przygodę rowerową. Po krótkiej modlitwie przy figurce Matki Bożej, wyruszyliśmy ze Świętochłowic w stronę naszego pierwszego celu, Oświęcimia. Pierwsze kilometry dla każdego z nas były najtrudniejsze, a deszczowa i wietrzna pogoda wcale nie pomagała. Po przejechaniu 30 km zbawienne okazały się drożdżówki oraz ciepła herbata przygotowana przez niezastąpionego ks. Mirka Niechwieja. Jego obecność doceniliśmy jeszcze wiele razy podczas całego wyjazdu.
W prawie stuletniej salezjańskiej szkole oświęcimskiej spędziliśmy niedzielę, uczestnicząc w Mszy Św., grając w siatkówkę oraz piłkę nożną. Na oświęcimskim rynku mieliśmy także okazję skosztować pysznych lodów.
Poniedziałek, jak każdy dzień naszego sportowego obozu, rozpoczęliśmy Mszą Świętą. Po śniadaniu, całą czternastoosobową grupą, znów wsiedliśmy na rowery i Wiślaną Trasą Rowerową dotarliśmy do Krakowa.
Z tego miejsca rozpoczęliśmy górski odcinek rowerówki. Każdy z nas przyzna, że wyjazd pod górkę nie był łatwy, ale satysfakcja po zdobyciu szczytu za każdym razem wynagradzała nasz trud. Nikt nie odpuszczał, nawet nasz najmłodszy kolega, Norbert, dzielnie pokonywał każde wzniesienie, na dodatek trzymając się w czołowej grupie. Codziennie, około godziny trzynastej, ksiądz Mirek czekał na nas ze wzmacniającym posiłkiem, który spożywaliśmy w ustronnym miejscu trasy. Dzięki temu mogliśmy z nową siłą ruszać w dalszą drogę. Stałym punktem każdego dnia była modlitwa „Anioł Pański“ i Koronka do Miłosierdzia Bożego.
W środowe popołudnie docierając do Witowa, każdy z uczestników myślał, że jego kolarskie zmagania dobiegły końca. Ksiądz Heniu nie byłby jednak sobą, gdyby nie zaplanował zdobycia jeszcze jednego szczytu – Gubałówki. Widok na Zakopane i piękne Tatry był nagrodą za przejechanie  ponad 300 km. Wieczorem, ostatniego dnia, odbyło się pożegnalne ognisko. Wspólnie graliśmy i śpiewaliśmy będąc dumni z naszych rowerowych sukcesów. W piątek, po dziękczynnej Mszy Św.,  pożegnaliśmy Tatry i, tym razem pojazdem o czterech kółkach,wyruszyliśmy w drogę powrotną do naszych domów.

Więcej w tej kategorii: